Food trucki, czyli nowe spojrzenie na gastronomię

[31 maja 2016] Swój początek miały w dalekim Teksasie, gdy żołnierze eksplorowali zachodnie stany tuż po wojnie secesyjnej. Okazało się, że ich życiodajna wołowina jest niedostępna. Wówczas to Charles Goodnight stworzył pierwszy na świecie food truck dla siebie i swoich towarzyszy, zakupił wyposażenie i, jak pokazała przyszłość, postawił znaczący punkt w historii gastronomii.

Food truck, czyli pojazd z jedzeniem stał się obowiązkowym elementem krajobrazu na każdym większym wydarzeniu w Stanach Zjednoczonych. Jeżdżą wszędzie tam, gdzie pojawiają się głodni ludzie, na pikniki, imprezy okolicznościowe, nawet studniówki i sprzedają swoje specjały z wysokiej lady z samochodu. Jednak biją rekordy popularności nie tylko za oceanem, dotarły także do nas, rozpoczynając całkiem nowy rozdział w gastronomii.


Wbrew przewidywaniom    
Food trucki w Polsce zdawały się być jedynie modą, która przeminie wraz z rozpoczęciem kolejnego sezonu, ale podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, tak i nad Wisłą zdobyły niecodzienną popularność, rewolucjonizując rynek gastronomiczny. Do tej pory restauracja i wysokiej jakości, zdrowy posiłek kojarzył się z białym obrusem, ładnymi stoliczkami i uprzejmym kelnerem, tymczasem food trucki zaprzeczyły tym stereotypom. Serwują jedzenie ze składników zdrowych, od lokalnych dostawców, ponadto jakość posiłków jest często ponadprzeciętna. Wprawdzie kultura jedzenia wielkich amerykańskich miast wciąż dopiero w Polsce raczkuje, to skłonność ludzi do zakupu posiłku w food trucku już w zeszłym roku była taka sama, jak chęć zjedzenia w burgerowni, a przecież „jedzenie na kółkach” dopiero weszło na polski rynek. Raport „Polska na talerzu 2015” jednoznacznie ocenia food tracki, jako nową gałąź w gastronomicznym świecie, a „Nowości gastronomiczne 2015” mówią o dbałości, z jaką food trucki podchodzą do serwowania posiłków, zwracają też uwagę, że sam biznes mobilnych punktów się zmienił. Przestały być małymi rodzinnymi, osobnymi punktami, a stały się nawet całymi sieciami, z franczyzą. Tak rosnąca konkurencja narzuca wysoką jakość, w przystępnych cenach. 

Stacjonarnie i w trasie
Sam pomysł poruszającego się punktu z jedzeniem rozpoczął swoją egzystencję w czasach żołnierskich marszów na podbój Ameryki, aczkolwiek obecnie food trucki niewiele zmieniły swój charakter. Wprawdzie nie towarzyszą już w wędrówkach kowbojów, ale szukają miejsc, gdzie znajdują się skupiska ludzi, by zaspokoić apetyty klientów. Festyny, jarmarki, festiwale, czy marsze – przy każdej większej imprezie masowej można liczyć na widok specjalnie przerobionego samochodu. Niektóre z food trucków porzuciły swą tułaczkę i stały się stacjonarnymi punktami gastronomicznymi, zwykle przy dużych ośrodkach edukacyjnych, bądź biurowcach. 

Sieci food trucków
„Nowości gastronomiczne 2015” donoszą, że food trucki to nie pojedyncze samochody, a całe sieci, czego przykładem może być Bobby Burger, popularna burgerownia, której trucki jeżdżą niezmordowanie po Polsce w poszukiwaniu głodnych, chętnych na zdrowe burgery. W przypadku sieci, w dodatku niestacjonarnej, ale cały czas w ruchu, niezbędnym okazało się oprogramowanie, które pozwoli zapanować nad licznymi mobilnymi punktami. „Gdy dostrzegliśmy trend food trucków i ich nieprzemijającą urodę, postanowiliśmy usprawnić ich pracę o oprogramowanie, które pozwoli kontrolować całą sieć, tak, by ceny, jakość dań i składniki na Mazowszu odpowiadały tym na Pomorzu i odwrotnie. To bardzo ważne w przypadku tak dużej mobilności sieci” – komentuje  Rafał Marek, prezes firmy NetPOS zajmującej się sprzedażą i wdrażaniem oprogramowania dla gastronomii. Food trucki na stałe wpisały się już w listy branży. Ich popularność i zaufanie konsumentów z pewnością w niedługim czasie wzrośnie na tyle, że zdjęcia miast na pocztówkach będą zawierały wizerunek „jedzenia na kołach”.

Materiał opublikowany na portalu Horecanet.pl